• Wpisów:15
  • Średnio co: 135 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 15:06
  • Licznik odwiedzin:2 942 / 2161 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Minął tydzień i moja siostra wróciła do domu. O dziwo nie wróciły kłótnie z ojcem. Może dlatego że nie włóczę się całymi dniami. Odkąd wróciła Ann siedzę z nią w domu i się nią opiekuje jak tylko mogę, chce wynagrodzić jej to że byłam okropną siostrą. Ale dzisiejszy dzień będzie inny, idziemy do klubu opić zdrowie Ann. Wybraliśmy z siostrą strój i o godzinie 19 przyjechali po nas chłopaki. Siedziałam w klubie raz zerkając na Sama raz na Max. Patrzyłam się na nich i nie mogłam zrozumieć, pojąc którego kocham bardziej. Tak kocham ich obu. Max najważniejsza osoba w moim życiu. Jestem pewna że mnie kocha, przecież tyle lat żywi do mnie to uczucie i nigdy nie minęło ale Sam tak ciągle był w moich myślach, mam to dziwne uczucie że to on jest tym z którym powinnam być. Ryzykuje wierząc że to miłość a nie głupie zauroczenie. Coś mi podpowiada że nie był przypadek że mnie uratował gdy chciałam się zabić, gdy się pojawi nagle zaczęło się wszystko zmieniać. Sprawiał że świat stał się łatwiejszy, może to on jest moją odpowiedzią na błaganie o lepsze życie i to cholernie szczęście.
- Zatańczysz? – spojrzałam na uśmiechniętego Max z wahaniem złapałam jego rękę i ruszyliśmy na parkiet. W tle leciała wolna piosenka. Objął mnie przyciągając do siebie, nasze ciała by blisko zbyt blisko a mój umysł wariował a serce spokojnie nie biło. Dziwne uczucie , nigdy tak nie reagowałam na bliskość i dotyk przyjaciele.
- Między Same a tobą coś jest prawda ?
- Max…
- Jesteśmy przyjaciółmi przecież, możesz mi powiedzieć wszystko.
- Ciężko mi coś powiedzieć…
- Ej Nicol, spójrz na mnie. – złapał mój podbródek zmuszając bym spojrzała na niego.- Wiem wygłupiłem się z tym wyznaniem. Źle zareagowałem na twoje słowa ale to było dla mnie ciężkie ale jeszcze bardziej by bolała strata Ciebie. Jestem twoim przyjacielem i chce żebyś mi mówiła wszystko nawet o twoim chłopaków. Chce żebyś była szczęśliwa i zawsze będę cieszył się twoim szczęściem.
- Dziękuje Ci Max, nawet nie wiesz jaka jestem szczęśliwa mając Cie przy sobie. – przytuliłam go mocno.
- To jak z tym Samem ?
- Nie wiem, myślę że coś do niego czuje ale boje się że to tylko zauroczenie.
- Myśle że warto zaryzykować , idź do niego.


___________
ZAWIODŁAM WAS , PRZPERASZAM;C przepraszam za wszystko za to że dodałam po tak długim czasie i dodatku tak beznadziejny rozdział i krótki ale w połowie sie zatrzymałam i nie wiedziałam co dalej.. przepraszam! :c
jest do dupy tak jak wszystko ostatnio w moim życiu. nie ma czasu na pisanie, nie mam siły na to. Ostatnio nie przebywam wcale w domu a w nocy leże z słuchawkami i nie śpie i myśle o tym jak kurwa nienawidze tego życia więc mi wybaczie ale nie jestem wstanie na niczym sie skupić, nawet teraz nie wiem po co to pisze i co napisałam.
Wszystko się pojebało więc nie wiem kiedy bedzie kolejny rozdział, nie potrafie skupić sie na tym co dalej zrobic z tym opowiadaniem jak coś mi przyjdzie do głowy to odrazu napisze...
przepraszam jeśli zaniedbałam wasze opowiadanie i jak wróce tutaj to wszystko na drobie.
PRZEPRASZAM I KOCHAM WAS!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
To był dla mnie jeden wielki koniec. Czy coś mogło mi się przytrafić gorszego, myślę ze już nie. Najgorsze jest poczucie winy że bliska osoba mogła zginąć przez ciebie.
- Nicol! – zerwałam głowę z łóżka i szybko otworzyłam oczy. Uśmiechnęłam się gdy zobaczyłam uśmiechniętą minę siostry.
- Ann obudziłaś się! – prawie wykrzyczałam z radości. – Jak się czujesz? – złapałam siostrę za rękę.
- Trochę jeszcze boli a cieszę że jesteś przy mnie i nic CI nie jest.
- Dziękuje Ci Ann i przepraszam to przez ze mnie tu jesteś…
Lekarz nie dał mi dokończyć, kazał mi wyjść z Sali i poczekać na zewnątrz. Musiał przeprowadzić kilka badań. Posłusznie usiadłam i na krześle i zamknęłam oczy. Nigdy nie myślałam że moja mała siostrzyczka uratuje mi życie. Dręczyło mnie poczucie winy. To przez ze mnie tu wylądowała. Ciągle w oczach miałam ten widok, jak w kruche ciało Ann uderza rozpędzona ciężarówka, jak ją odrzuca i upada na ziemie po chwili tworzy się wokół niej kałuża krewi. Z krzykiem podbiegłam do niej. Łez nie mogłam opanować, a widok mojej siostry rozrywał mi serce. Ale ona żyła i to było najważniejsze. Nigdy więcej nie pozwolę żeby coś jej się stało, a szczególnie z mojej winy.
- Mia! – rzuciłam się przyjaciółkę. Po chwili usiadłyśmy i zaczęłam jej wszystko opowiadać.
- Max. – zdziwiłam się na jego widok, lecz nie potrafiłam ukryć mojego uśmiechu na twarzy, gdy ujrzał mojego banana zrobił takiego samego.
- Nicol, przepraszam. – podszedł do mnie i mnie mocno przytulił.
- Jak dobrze znów cie mieć przy sobie… i Patrick – mina mi zbladła, i z niechęciom go uścisnęłam. Jego się nie spodziewałam ale przyszedł tu bo martwi się o stan Ann i przecież jest moim przyjacielem a przyjaciele się wspierają w trudnych chwilach. Zrobiłam największy błąd lądując w nim łóżku ale wiedziałam że nikomu tego nie powie. Choć jest totalnym dupkiem cieszę się że jest tu. Przez kolejne godziny siedzieliśmy w Sali z Ann. Czuła się lepiej no może bolał ją brzuch ale to od śmiechu. Chłopaki próbując każdemu poprawić humor opowiadali historię były tak głupie że aż śmieszne.
Wróciłam do domu, choć wolałam zostać przy Ann ale ona się uparła że mam wrócić i wypocząć. Nie chcąc jej denerwować zgodziłam się. W domu atmosfera była dość dziwna, pierwszy raz życiu ojciec nie miał do mnie pretensji ale nie dziwie się, w końcu jego córka jest w szpitalu. Dobrze wiem że jak Ann wróci do domu i będzie wszystko porządku, kłótnie wrócą na pierwszy plan naszej relacji. Położyłam się na łóżku i poczułam że pierwszy raz od pewnych dni wszystko się układa.. Moja siostra zdrowieje, przyjaciele znów są przy mnie. Ale jeden problem nigdy się nie rozwiąże. Choć mówiłam że chce żeby Max był moim przyjacielem gdy wszystko wróciło do normy poczułam że mogę chcieć spróbować z nim czego więcej ale z jednej strony nie chce tego psuć skoro wszystko się naprawia.. ale jeszcze został Sam, tak ten chłopak coś znaczy w moim porypanym świecie. Może jeszcze trudno mi mu zaufać ale czuje że to zaufanie przyjdzie z czasem. Jest optymistą a ja potrzebuję takiego człowieka choć ciągle tacy mówią życie jest piękne ale jeśli wierzysz tej osobie ono takie się staje za jego pomocą..



Okey, okey krótki ale nie dramatyczny! cięzko mi było pisać ten rozdział ale jakoś dałam rade i może wam sie spodoba...
Sprawiłam że wszystko sie już układa w życiu bohaterki oprócz chłopaków jeśli jesteście ciekawi kogo wybierze , to ja jestem razem z wami. Próbuję dążyć do tego i kurde nie wiem.. ale jak zwykle coś wymyśle..
I jeszcze jedna sprawa. Jeśli macie swojego ulubieńca, któregoś lubicie bardziej Sama czy Maxa to piszcie a wtedy będzie mi łatwiej..
rozpisałam się i już zamykam mordkę.
dziękuje za wasze kom, i uwielbiam ten zaciesz jak je czytam !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Spojrzałam na niego wściekłym wzrokiem. Byłam też wściekła na siebie. Jak mogłam z nim pójść do łóżku. Jak mogę być tak pojebaną idiotką. Moje życie teraz już nie ma grama szczęścia.
- Zamknij dupę i nikomu tego nie mów.- Wstałam z łóżka, zakładając swoje ciuchy.
- nie wiem w czym problem, przecież sama tego chciałaś.
- byłam pijana , a ty to wykorzystałeś kretynie.
- taki rzeczy nie odmawiam dziewczynie.
- To musi zostać między nami, nie chce by ktoś się o tym dowiedział.
- A może nie chcesz by dowiedział się Max ?
- Co ? – byłam przerażona , przecież jak on się dowie…
- Nie udawaj, wiem wszystko. Wyznał Ci miłość a ty chciałaś czas do zastanowienia. Pięknie ten czas wykorzystywałaś całując się z innym w jego ulubionym miejscu i na jego oczach. A teraz przespałaś się z jego przyjacielem. Nie martw się nie powiem mu tego bo jestem jego przyjacielem i nie chce mu zadawać bólu, i tak już cierpi przez ciebie.
- Jeśli byś był dobrym przyjacielem to byś mnie nie zaciągnął do łóżko skoro wiedziałeś że on mnie kocha.
- Ale to ty łamiesz mu serce, nie ja.
Wyszłam z jego domu zapłakana. Miał kurwa rację. To wszystko moja wina. Czego kurwa nie zrobie musze wszystkich ranić. Ranie go tym że nie potrafię go pokochać, a teraz zraniłam go jeszcze bardziej. Czuje jak trace wszystko. Jak ból zabiera mi szczęście. Ból który nie pozwala mi oddychać, niszczy mnie od środka. Jestem osobą która nie powinna żyć, ranie wszystkich dokoła. Ranie osoby które są dla mnie wszystkim. A bez nich jestem niczym. Czuje coraz silniejszy ból bo zadaje najbliższym osobą cierpienie. Byłam gotowa za nich zabić. Każdego kto ich zrani, zada im jakikolwiek ból. Chroniłam ich jak tylko potrafiłam. A to ja im zadaje największy ból, to ja powinnam się zabić. Nie zasługuje na nich. A oni nie zasługują na karę którą jestem ja.
- Max. – wyszeptałam gdy go zobaczyłam na ławce.
- Nicol. – ze łzami w oczach stanął przed de mną. A ja poczułam ból w sercu, wiedziałam ze płacze przez ze mnie. – Nic nie musisz mówić , dla mnie jest wszystko jasne. Widziałem i zrozumiałem.
- Nie chciałam żeby mnie pocałował Max. Nie chciałam żebyś to widział . Uratował mnie bo chciałam.. zaprowadził mnie tam by pokazać że wszystko może się ułożyć i być pięknie tak jak tam jest. Ze potrafię rozwiązać problemy, że da się wszystko naprawić, naprawić to co jest między nami. Ale ja nie potrafie Max tego naprawić, nie umiem tego rozwiązać, nie wiem jak odnaleźć się w tej sytuacji. Nie wiem czy umiem CIe pokochać tak jak ty mnie kochasz. Nie chce cie ranić a ranie i nie wiem czy będę wstanie być twoja przyjaciółką wiedząc ze przez mnie cierpisz. Nie chce cie tracić a trace..
- nie kochasz mnie…
- Max proszę cie powiedz że cie nie strace, kurwa powiedz to.
- ja przepraszam .. ja musze iść .
- max, powiedz że cie nie strace, nie strace- padłam na kolana i zaczęłam płakać. Czułam jak umieram razem z światem. Straciłam go kurwa staciłam. Wszystko zniszczyłam. Nie ma nikogo, wszystkich ranie. Jestem nikim. Wstałam z chodnikach i wyszłam na środek jezdni. Uśmiechnęłam się gdy usłyszałam trąbienie tira. Próbował zahamować ale mu się nie uda. Zamknęłam oczy i ostatni raz zobaczyłam Maxa. Będzie mu lepiej bez ze mnie, będzie wszystkim lepiej. Czuje jak mnie światła rażą po oczach, to koniec.
- Nicol nie ! – poczułam jak upadam, ale to nie jest uderzenie samochodu. Otworzyłam oczy , chciałam krzyczeć ale nie mogłam.


Ten rozdział mi sie całkowicie nie podoba. Robie z tego opowiadania dramat, może dlatego że ja go sama przeżywam i mi łatwiej sie pisze gdy wylewam swoje uczucia. Obiecuje że w następnym albo 13 będzie troche szczęścia w tym rozdziale, nie wiem jak kto zrobie i jak to sie stanie, ale coś wymyśle żeby nie było tego dramatu.
Kocham was i całujee że czytacie te głupoty
  • awatar Valar Morghulis.: cudowne!! <3 nie mogę się doczekać następnego rozdziału ;*
  • awatar Expirion †: Wiem co mniej więcej czujesz,sama mam podobnie,pisze jakieś kompletne głupoty tylko że ja pisze z wyprzedzeniem moje rozdziały i wrazie czego mogę je zmienić,ale też robie dramat,jakiś bezsens. Ale ten rozdział jest dobry.Nie podoba mi sie to że ona się z nim przespała,ale jest okey,strasznie jestem ciekawa kto ją uratuje,może ten nowy chłopak co go poznała? ^^ czekam. i trzymaj sie jakoś. :*
  • awatar мυzукα נєѕт ηαנωαżηιєנѕzα «3: Tobie się nie podooba a mi takk i bardzoo ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Uśmiech na mojej twarzy pojawił się od razu. Mimo tego że nie byłam dla niego miła, odrzuciłam go to on nadal uparcie przy mnie był. Nie ufałam mu jeszcze, nie wiem czy mu w ogóle zaufam ale widziałam w nim. Sama tego nie wiedziałam, teraz raczej przyjaciela choć go tak nie traktowałam to czułam ze zmierza to w tym kierunku. Chłopaka ? Ta myśl przechodziła mi po głowie ciągle, ale nie mogłam tej decyzji podjąć póki nie rozwiąże swoich problemów z Maxem.
- A odbierzesz ? – Podeszłam do niego w wielkim uśmiechem.
- O każdej porze .
- To zadzwonię, ale teraz musze już iść. Sama . – podkreśliłam ostatnie słowo i wyszłam. Szłam do domu i szczerze to bałam się co tam zastanę. Wściekłego ojca, zmartwioną mamę i z pewnością obrażoną siostrę. Nie odzywaliśmy się od imprezy, może dzwoniła ale mój telefon obecnie pływa w jeziorze. Oczywiście moja przyjaciółka, tak będzie mi ciężko jej to wszystko opowiadać.
Do domu weszłam nie zauważalnie. Poszłam do salonu i stałam jak wryta. Na środku pokoju stała Anna w samej bieliźnie owinięta w pościeli a obok niej Patrick również owinięty ręcznikiem. Nie mogłam w to uwierzyć, ona go nienawidziła i uciekała od niego dwa lata a teraz…
- O proszę bardzo kto się tu pojawił. Przyszła winna , może zaczniesz mi to tłumaczyć . – ojciec pokazał ręką na tych dwojga.
- To moja wina że sobą spali ? – wydarłam się na ojca, po czym przeniosła wzrok na Patricka jego kąciki ust się podniosły lecz za chwile jego uśmiech znikł gdy spojrzał się na niego ojciec.
- Jakbyś dawała siostrze dobry przykład i nie poznawała jej z takim typkami to by nie pieprzy.. robiła tego w salonie ani gdzieś indziej.
- To nie ja namawiałam go żeby się z nią pieprzył. To ona sama tego chciała. Nie możesz uwierzyć ze twoja idealna córeczka nie jest tak idealna. Możesz tylko siebie za to obwiniać. Bo tak mnie wychowałeś i An. To ty dajesz zły przykład ojca, ty jesteś zły ojcem i to twoja wina nie moja.
Wkurzona ujrzałam w fotelu przerażoną przyjaciółkę, złapałam ją za rękę i wybiegliśmy do parku.
- Chcesz pogadać o tym co się stało w domu ? – spytała mnie Mia i usiadała na ławce.
- To mój najmniejszy problem, chodzi o Maxa.
- Powiedział Ci ?
- Skąd o tym wiesz ?
- Wiedziałam ze to w końcu zrobi. Nicol nie gniewaj się na mnie ale wiedziałam od dawna że cie kocha. Rok temu chciał Ci to powiedzieć ale mu zabroniłam wiedząc że ty jego w taki sposób nie kochasz. Wiedziałam ze będzie dla ciebie to trudne i sobie z tym nie poradzisz dlatego Ci nic nie mówiłam chciałam żebyś uniknęła tego cierpienie wiem ile on dla ciebie znaczy , wiem że bez niego nie dasz rady, nawet jak masz mnie. Obiecał mi że tego nie powie, że zostawi to tak jak jest. Myślałam że tego nigdy się nie dowiesz. Wybacz mi , zrobiłam to dla ciebie byś nie cierpiała.
- Skoro wiedziałaś że nie dam rady jak się tego dowiem, to czemu mnie zostawiłaś samą wiedząc że on mi to zrobił.
- Dowiedziałam się jak do mnie zadzwoniłaś i później nie odbierałaś, wiedziałam że coś się stało, przyjechałam jak najszybciej się dało.
- Zostaw mnie samą Mia.
- Nicol proszę cię.
- Dobrze wiesz że jesteś dla mnie wszystkim, ale też wiesz że nienawidzę jak mnie ktoś okłamuje. Ty mnie okłamałaś.
- Nie chciałam żebyś była w takim stanie jak teraz.
- Teraz jestem jeszcze w gorszym stanie, niż byłabym rok temu. Wiesz dlaczego ? Bo najważniejsza osoba w moim życiu mnie okłamała. Powinnaś mi powiedzieć to rok temu przynajmniej byś nie zadała mi bólu okłamując mnie.
Zapłakana biegłam przed siebie. Osoba w której szukałam pomocy, zadała mi jeszcze większy cios. Kochałam ją i dalej była dla mnie ważna ale nie mogę znieść że mnie okłamała. Dobrze wie że wole gorszą prawdę niż kłamstwo wiedziała że jak ktoś mnie okłamie nigdy już nie potrafie mu zaufać a mimo wszystko mnie okłamała. Tak cholernie mnie to wszystko bolało, kolejna osoba którą tracę, dzięki której miałam siłe żyć, jedyna która mogła mi pomóc. Chciałam jej wybaczyć by było tak jak wcześniej by mi pomogła ale ból w sercu na to mi nie pozwalał, zawiodła mnie a mnie już tu nic nie trzyma.
- Co ty tu robisz ?- otarłam łzy rękawami i spojrzałam na chłopaka.
- Nie jesteś zła że przeleciałem twoją siostrę.
- Jestem ale nie ma siły na ciebie krzyczeć .
- Wiem głupio wyszło, ale to ona do mnie zadzwoniła.
- Nie ważne kto zrobił pierwszy ruch. Stało się to się stało a opierdole Cie później. A teraz daj mi to .- wyrwałam mu butelkę wódki, próbował mi wyrwać ale uciekałam i w ten sposób wypiłam całą butelkę i urwał mi się film.
Otworzyłam oczy i zaczęłam się rozglądać po pokoju. Już się do tego przyzwyczaiłam że nie budze się u siebie. Poznawałam to miejsce, więc odwróciłam się w drugą stronę zamykając oczy. Szybko je otworzyłam przypominając sobie że to pokój Patricka.
- Przeleciałem dwie siostry w jeden dzień. – zobaczyłam uśmiechniętą twarz Patricka.



Sama sie nie spodziewałam że ona się z nim prześpi, nic z tego co napisałam nie planowałam. Weszłam w folder nie wiedząc co napisać i jak to potoczyć i wyszło takie coś.Cóż mam nadzieje że wam sie podoba
 

 
Z uśmiechem prowadził mnie za rękę przez zatłoczone ulice przez ludzi. Ja z takim entuzjazmem nie szłam, nie lubiłam niespodziankę, za każdym razem bałam się że to będzie coś złego. Od pewnego czasu jestem nastawiona na wszystko źle. Tym razem też nie wierzyłam że zobaczę że życie może być piękne. Dla mnie już nie może być skoro tracę ludzi którzy są dla mnie wszystkim, którzy sprawiają że mam siłę przyjmować kolejne ciosy pieprzonego życia , ludzie których nazywam przyjaciółmi bo to dzięki nim żyję ale to już nie jest takie proste.
- Zamknij oczy i nie podglądaj! – chłopak zatrzymał się przed czarnymi drzwiami.
- Serio ? Nie możemy normlanie wejść ? Nie lubie tego!
- zamykaj, i nie marudź . –zrezygnowana zamknęłam oczy i dałam się prowadzić chłopakowi. Czułam że jedziemy windą , w głowie zaczynało mi się kręcić zawsze tak reagowałam na windę. Zawsze jej unikałam ale teraz było za późno by uciec. W końcu drzwi się otworzyły a mi przestało się kręcić. Poczułam chłodny powiew. Zakładam że jestem na dachu największego wieżowca tak jak tych pieprzonych komediach romantycznych.
- Możesz otworzyć . – tak to było kolejna komedia. Przed moim oczami pojawił się obraz całego miasta oświeconymi światłami. A szczególnie zwróciłam uwagę na most, którego zawsze unikałam. Był cały w głupich kłódkach z imionami zakochanych. Nie nawiedziłam tego miejsca. Od kilku lat nie postawiłam tam nogi. Za dużo wspomnień tam jest, w jednej małej kłódce. Łza się zakręciła w oku i kolejny raz poczułam że już nigdy nie będzie tak dobrze jak było kiedyś. Postawiłam kolejny krok by przybliżyć się do krawędzi. Poczułam silne ręce na biodrach który umożliwiały mi stawanie kolejnych kroków.
- O nie, nie chce żebyś skoczyła mi .
Może i chciałam w pewnych chwilach uważałam to za słuszne. Wyrwałam się z ucisku i szybkim krokiem ruszyłam tam gdzie chciałam. Usiadłam na krawężniku, patrząc na dół. Pewnie bym zginęła na miejscu ale wolałam inną śmierć. Utopić się i żeby nikt mnie nie znalazł bo i tak by nikt mnie nie szukał i nikt by nie wiedział o mojej śmierci . Tak by było najlepiej.
- pięknie tutaj , prawda ? – usiadł obok mnie.
- może i pięknie ale to nie sprawia że życie jest piękniejsze.
- mi zawsze to miejsce pomaga, gdy patrze na ten most wierze że istnieje prawdziwa miłość .
- miłość tylko wszystko psuje.
- jeśli chciałaś się zabić bo chłopak cie rzucił to jesteś głupia bo to jest najgłupszy powód jaki możesz mieć .
- nie wiesz jaki mam powód i się nie dowiesz bo i tak tego nie zrozumiesz…
- nawet nie pozwalasz mi spróbować zrozumieć.
- i co mam ci powiedzieć o swoim całym życiu ? jakie kurwa jest popierdolone ? i po co ? żebyś się nad de mną użalał i mówił że będzie dobrze.
- dlaczego taka jesteś ? tak oschła, uparcie odrzucasz każdego kto ci chce pomóc, każdego trzymasz na dystans , nikomu nie pozwalasz się do siebie zbliżyć.
- nie ufam ludziom, każdy chce ci pomóc żeby później tylko cie zniszczyć. Wszyscy mówią że zawsze będą a każdy odchodzi. Oszukują i nikt nie jest bezinteresowny.
- to że zawiodłaś się na jednej osobie nie znaczy że inni są tacy sami.
- wszystkich których znam mnie zawiedli a CI którzy są przy mnie to ich trace. Więc nie potrzebuję ciebie i twoich obietnic i pieprzenia głupot. Nie chce twojego ratunku bo to nie sprawi że mój swiat się na prawi więc idź…
Poczułam ciepłe usta na swoich. Stałam osłupia z szeroko otwartymi oczami. Odsunęłam się.
- Co ty robisz ?
- Zebys w końcu się zamknęła i zrozumiała że ja chce cie poznać i mimo twoich odrzuceń nie poddam się i nigdy cie nie odpuszczę. Będę walczył o ciebie aż w końcu zrozumiesz że ja nigdy Cie nie zranie.
- A ja nigdy nie uwierzę w te słowa.
Odwróciłam się i wybiegłam. Gonił mnie ale w ostatniej sekundzie drzwi od windy zamknęły mu się przed nosem. Nie wiem co się ze mną dzieję. Jestem roztrzęsiona nie mam pojęcia co ma robić. Jak się zachować . Którą wybrać drogę by znów było dobrze. CO ja mówie nigdy nie będzie dobrze ale chce wiedzieć co zrobić z Maxem, jak walczyć o tą przyjaźń czy może powinnam go zatrzymać przy sobie i być z nim. Czy powinnam być z chłopakiem który uratował mi życie. Boli mnie to cholernie serce, a łzy spływają z oczu jak oszalałe. Może on ma racje może każdego odrzucam nie dając sobie pomóc. Może ktoś kto jest taki sam jak ja, mi pomoże. Pokaże drogę która jest słuszna. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam.
- Sandra, przepraszam ale już do ciebie jade , gdzie jesteś ? – słyszałam krzyki przyjaciółki – Czekam u ciebie w domu .
- Zaraz tam będę .
Rozłączyłam się i zobaczyłam na podłodze kartkę która wypadła mi z kieszeni.
*513768854 Nie musisz mi dziękować za uratowanie życia ale nie obrażę się jak zadzwonisz Sam *
Uśmiechnęłam się mimowolnie. Patrząc się w kartkę wyszłam gdy winda się zatrzymała.
- to jak zadzwonisz ?

Sam.

Mam nadzieje ze sie spodoba. Nie wiedziałam jak to potoczyć i jakoś samo sie ułożyło w trakcie pisania. I dziękuje wszystkim za komentarze to wiele zanczy !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Stanęłam na krawędzi mostu. Przypominałam sobie najlepsze momenty w moim życiu. Wszystkie były związane z nim, ale zaraz rozmazywały je, wydarzenia ostatnie gdzie w każdym słowie zadawałam mu ból. Robie to dla niego, poświęcam życie by już go nie ranić. To jest najlepsze wyjście, najlepsza decyzja. Wystarczył mały krok. Uniosłam powoli nogę i wychyliłam do przodu.
- nie rób tego! – usłyszałam za sobą głos, nie zwróciłabym uwagi na niego, ale poznawałam ten głos.
- znów mnie śledzisz , park, autobus a teraz tu. – odparłam cicho łamiącym się głosem.
- nie śledzę , przyszedłem do ulubionego miejsca i zobaczyłem że jakaś wariatka próbuje skoczyć z mostu.
- widocznie ma powody by skoczyć .
- na pewno to nie jest dobry powód, nie ma dobrego powodu żeby przez niego zginąć.- słyszałam jego kroki, przybliżał się.
- nie podchodź, bo skoczę. – zagroziłam.
- nie zrobisz tego, nie masz odwagi .- był coraz bliżej.
- nie znasz mnie, nie wiesz na co mnie stać. Ciesz się ze mnie nie poznasz, bo jestem osobą która nie zasługuje na to by żyć. Nikt mnie powstrzyma, już dawno powinnam skoczyć.
Postawiłam kolejną nogę na krawędzi, wychylając się zamknęłam oczy. Czułam jak moje ciało się przechyla, czekałam na zimne uderzenie wody. Nic takie nie czułam, zamiast zimna czułam ciepło. Otworzyłam oczy, stałam tam gdzie stałam a on trzymał mnie w ramionach.
- Nie pozwolę Ci skoczyć ! – objął mnie jeszcze mocniej. Po chwil wiązł na ręce i wycofywał się z mostu. Rozpłakałam się jak małe dziecko w jego ramionach. Usiadł na ławce nie wypuszczając mnie z rąk. Siedziałam wtulona w niego i próbowała się uspokoić. Gdy mój oddech wrócił do normy a łzy nie spływały na polika, zeszłam z jego kolan i ruszyłam przed siebie. Gdy się odwróciłam , zobaczyłam go przed sobą , dzieliły nas tylko kilkanaście centymetrów. Spojrzałam w jego niebieskie oczy.
- Dlaczego nie pozwoliłeś mi skoczyć ? – tak bardzo nurtowało mnie to pytanie.
- Bo chciałem Cie poznać . – jego słodki uśmiech który widziałam w autobusie z bliska był jeszcze piękniejszy. Mimowolnie się uśmiechnęłam i odwróciłam oddalając się od niego. Poczułam szarpnięcie za rękę i wylądowałam przy nim jeszcze bliżej.
- bo uważam że jesteś wspaniałą osobą która jest warta życia, jest warta wszystkiego.
- nie jestem warta nic, każdemu tylko rujnuje życie.
- dzięki tobie moje jest lepsze. Byś każdemu zrujnowała gdybyś skoczyła.
Gdy miałam zamiaru otworzyć usta by odpowiedzieć, położył na nich palec, uciszając mnie. Złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą.
- gdzie ty mnie zabierasz ? – spytała zdezorientowana, nie lubiłam niespodzianek.
- tam gdzie zobaczysz ze życie jest piękne jeśli spojrzysz z odpowiedniej perspektywy .



Dodałam bo dzisiaj nie poszłam do szkoły. Jest krótki ale następny będzie dłuższy obiecuje ! Nie wiem kiedy będzie kolejny bo teraz doszła mi szkoła i inne problemy dodatku muszę się zastanowić jak dalej to potoczyć, bo na ten moment stoję w miejscu z opowiadaniem.

Dzisiaj postaram sie nadrobić wasze rozdziały, bo przez kilka dni nie wchodziłam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
-Co tu robisz ?- spytałam cicho.
- Nie dałaś mi dokończyć..
- bo nie chciałam żebyś dokańczał. Max proszę cie nie niszcz tego – łzy spływały mi po policzku.
- sama zawsze mówisz że warto ryzykować i później tego żałować niż żałować że się nie zaryzykowało.
- tak jeśli jest to warte. A to nie jest.
- ty jesteś warta wszystkiego.
- to dlaczego uparcie próbujesz mnie stracić ? – mój głos coraz bardziej się łamał.
- nie chce Cie nigdy stracić.
- to nie rób tego.
- dlaczego ciągle o tego uciekasz ?
- bo wiem co czuje i wiem jak to się skończy.
- Nicol musisz mnie wysłuchać. Czy mnie odrzucisz , czy nie ja musze to powiedzieć. Proszę Cie.
- Nie dam rady Max. – podszedł do mnie bliżej i złapał mnie za ręce.
- Od pierwszej chwili w której cie zobaczyłem. Nie chciałaś mnie, uciekałaś od tego tak jak teraz, ale teraz musisz to wiedzieć. Wolałem być twoim przyjaciele i żyć przy Tobie niż żyć od ciebie z dala. Z każdym dniem walczyłem z tym uczuciem , bo wiedziałem że mnie nie chcesz. Ale w końcu musze to CI powiedzieć, nawet nie wiesz jaki ból czułem skrywając to w sobie. Nawet jak mnie odrzucisz musisz to wiedzieć, Nicol ja kocham Cie.
Patrzyłam na niego ze łzawionymi oczami. Nie potrafiłam powstrzymać łez, czułam jak zawala mi się świat. Każdy by się cieszył z tych słów ale ja nie. Widziałam w nim tylko przyjaciele i nigdy nie przeszło mi na myśl że mogę z nim być. Nie potrafie go inaczej kochać, traktować inaczej niż przyjaciela. A teraz nie potrafie być jego przyjaciele po tym jak wiem że go zranię
- Max ja..
- Nic nie musisz mówić, przemyśl to i zadzwoń będę czekać.
Pocałował mnie w czoło i odszedł. Po chwili zrozumiałam że ja też musze iść, nie mogę tu zostać. Wiem miałam iść do mamy by się nie denerwowała ale jak mnie zobaczy w takim stanie to się jeszcze bardziej zdenerwuję. Pobiegłam na moją ławkę. Usiadłam i nie wiedziałam co robić. Strata przyjaciele boli najbardziej. Tak czułam że go straciłam, strace go odrzucając. Nie kocham go w ten sposób i nie mogę z nim być, nie mogę zaryzykować naszej przyjaźni bo wiem jak to jest po związkach niby przyjaciele ale po krótkim czasie kontakty się urywają. A co będzie z nami ? Nie wiem ale nigdy nie będzie tak samo. Zawsze będę miała świadomość że mnie kocha a ja go zraniłam, raniłam go od pierwszego spotkania. Raniłam go całe życie, nie potrafei już chyba być jego przyjacielem ale nie potrafię żyć nie będąc jego przyjacielem. Nie potrafię żyć bez niego, nie potrafię go zatrzymać, nie potrafię tego naprawić. Chciałabym spojrzeć jego oczami, jak on to widzi. Czy tak bardzo mnie nienawidzi jak ja samą siebie bo ranie własnego przyjaciela. Może powinnam się utopić, skoczyć z mostu by niczego już nie robić, by nie czuć się zwykłym śmieciem który rani przyjaciół. Cokolwiek podejmę zrujnuj życie, moje albo jego. Choć moje już zrujnowałam, nie mogę pozwolić bym teraz zrujnowała jego.
Wstałam z ławki. Miałam przed sobą jezioro, nie było bardzo głębokie, ale nie umiem pływać to każde jezioro mnie utopi. Zbliżałam się do niego, cała się trzęsąc. Stojąc na końcu mostu, na środku jeziora zamknęłam ostatni raz oczy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Kurwa, pieprzone drzwi. Stałam i zaciskałam pięści ze złości. Max szybko odwrócił się w moją stronę i przerażony patrzył na mnie z komórką przy uchu. Nic z siebie nie wydusił, stał z otwartymi ustami i nie zwracał uwagi że ktoś krzyczy do słuchawki.
- Czemu jej kretynie nie powiedziałeś, przecież ją…
Max się otrząsł i szybko ruchem rozłączył się i rzucił telefon na stół, opuszczając głowę. Po chwili jednak zaczął nerwowo rozglądać się po pomieszczeniu aż w końcu jego wzrok zatrzymał się na mnie. Patrzył na mnie inaczej, inaczej niż zwykle. Nie , ja nie mogę, szybko odwróciłam wzrok.
- Przepraszam nie chciałam Ci przeszkodzić w rozmowie .- przerwałam krępującą ciszę.
- Może to lepiej jakbyś ją usłyszała….
- Musze iść Max.
Szybko krokiem wyszłam z kuchni i pobiegłam do wyjścia. Biegłam przez całą drogę. Biegłam i nie potrafiłam się zatrzymać, nie wiedziałam czemu biegnę, czemu kurwa jestem taka słaba. Dobiegłam do ławki i skulona zaczęłam ryczeć. Kurwa byłam taką nawiną idiotką. Tak bardzo chciałam uwierzyć w to że nawet nie zwracałam uwagi jak jest naprawdę. On mnie kochał, kurwa kocha mnie! A ja uwierzyłam że to nic nie znaczyło. Nie chce tego, nie chce żeby mnie kochał. Nie zniosę tego, nie dam rady sobie z tym. Czułam coraz większy ból w sercu, czułam że go tracę, stracę nie odwzajemniając jego uczucia. A co mam zrobić ? Niech kurwa ktoś mi powie co mam zrobić! Jestem tchórzliwą idiotką uciekłam gdy chciał mi to powiedzieć, uciekłam bo nie jestem na to gotowa , nigdy nie będę gotowa by usłyszeć te słowa od niego. Nie zasługuje na te słowa. Co ja mam mu powiedzieć ? Kurwa niech ktoś mi powie co mam zrobić.
Wyjęłam z kieszeni telefon i wybrałam pierwszy numer. Po kilku sygnałach włączyła się poczta.
- Mia kurwa gdzie jesteś? Potrzebuje cie ! – rozłączyłam się i odłożyłam telefon na ławkę.
Nie minęło kilka minut a już usłyszałam wibrację. Myślałam że to Mia chciałabym żeby to była ona.
- Mia ja… musisz mi pomóc. – wykrzyczałam przez łzy.
- to ja Anna… - kolejne ukłucie bólu.
- czego chcesz ?
- wróć do domu, mama ciągle płacze, każdy się o ciebie martwi. Nicol wróć, proszę !
- wyrzucił mnie z domu.
Rozłączyłam się i rzuciłam komórkę na ławkę. Nie miałam ochoty słuchać o tym że on żartował, ze nie chciał, jakby nie chciał to by tego nie powiedział. Ale mama, ją kochałam i ona była inna, nie mogę pozwolić by się zmartwiała. Otarłam łzy i rozmazany tusz z polików i wstałam z ławki. Z wzrokiem wbitym w ziemie poczułam silne uderzenie. Wściekła podniosłam głowę.
- Może byś uważał jak chodzisz! – wydarłam się na chłopaka.
- Wolę nie uważać, dzięki temu wpadłem na piękną dziewczynę.
- idź bajerować gdzie indziej.
Próbowałam iść dalej, ale chłopak zagrodził mi drogą stając przede mną . Przesunęłam się w bok by móc go ominąć, on zwinnym ruchem zrobił ten sam ruch.
- a ja chce bajerować ciebie ! – chytrze się uśmiechnął.
- na mnie to nie działa, więc weź tą dupę i złaź mi z drogi.
Zaczął się śmiać, jakby kurwa było to coś śmiesznego . W chwili jego nie uwagi, ominęłam go jednym krokiem i ruszyłam jak najszybciej przed siebie.
- lubię wyzwania !
Usłyszałam jego głos za sobą. Palant , skończy palant. Byłam tak wkurzona . Zawsze jakiś chłopak spierdoli ci życie, zawsze! miałam ich dość. Miałam na głowie jednego i na którym mi zależy. Przeklinając chłopaków w myślach mała co nie przegapiłam przystanku. Z głupią miną wróciłam szybko na przystanek który minęłam kilka minut temu. Akurat podjechał autobus, wsiadłam i usiadłam na samym końcu.
- Wolne ? – usłyszałam przyjemny głos.
Kiwnęłam głową nie patrząc się na nieznajomego i dalej wpatrywałam się w szybkę. Przypomniałam sobie, skądś znałam ten głos. Przechyliłam głowę w prawy bok. Zobaczyłam i się nie myliłam. Patrzył i się tylko uśmiechał.
- To znowu ty .
- Nie dałaś mi numeru.
- I nie dam.
Wstałam bo kątem oka zauważyłam mój końcowy przystanek. Obojętnie przechodząc obok chłopaka z parku , poczułam delikatny dotyk na ręce. Nie zwracając uwagi na dotyk ruszyłam dalej, jednak ucisk stał się silniejszy. Zmuszona stanęłam i spojrzałam na niego.
- To sam go zdobędę. – powiedział pewny siebie, z głupim uśmiechem.
- Powodzenia.
Wyrwałam rękę z jego ucisku i wyszłam przez drzwi autokaru które zaraz po mnie się zamknęły. Autobus od razu ruszył , ale udało mi się zobaczyć uroczy uśmiech chłopaka. Uroczy ? serio ? nie , myśl o tym. Nie miałam ochoty zawracać sobie nim głowy. Nerwowo zaciskałam ręce, minęło pięć minut a już stałam przed moim domem. Zamarłam. Patrzyłam na niego w swoim już mokrymi oczami od łez, bałam się tego co się stanie .
- Teraz już mi nie uciekniesz .


-------------
i tak o to bez sensowny rozdział... w ogole mi sie nie podoba ale jakiś musiałam dodać. nie wiem kiedy kolejny, bo nie mam głowy do pisania i musze wymyślić jak dalej to potoczyć ...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

Od razu rozpoznałam ten głos i od razu wiedziałam co to znaczy. Nie zapomniał a ja nie wiem co mam z tym zrobić. Nie wiem co mam mu powiedzieć to jest zbyt trudne.
- Cześć Max po co dzwonisz ? – miałam nadzieje że po coś innego.
- Musimy pogadać bo wczoraj..
- jestem zajęta.
- to jest ważne Nicol.
- Nie mogę teraz rozmawiać Max. – prawie się na niego wydarłam.
- Wieczorem o 17 u mnie.
I się rozłączył. Co on sobie kurwa myśli że pójdę do niego i rzucę mu się w ramiona i powiem zostańmy razem. Nie i nie. Nie mogę tam iść bo nie wiem co zrobić. Ta sytuacja mnie przerasta, kurwa miałam być dzielna i walczyć o tą przyjaźń a teraz chce się poddać. O nie, pójdę tam i mu wybije ten pomysł z zakochaniem się.
Zakryłam twarz rękami i jebłam na łóżko z wielkim hukiem bo walnęłam głową o ścianę. Zajebiście było mi miało jednego bólu to sobie sprawiłam drugi. Gdy masowałam sobie ręką miejsce na głowie w które się uderzyłam do pokoju wszedł mój ulubiony glina.
- o mój ulubiony glina !- prawie wykrzyczałam ze szczęścia.
Naprawdę go lubię, przy nim jestem jakaś inna, wesoła. On też cieszył ryjek na mój widok.
- o wstała moja ulubiona przestępczyni .
- jaka przestępczyni co ? A w ogóle to gdzie ja jestem ?
- Nie pełnoletnia piła alkohol w miejscu publicznym i zakłócała spokój na osiedlu śpiewając cytuje ‘ lecę bo chcę lecę bo nogi niosą mnie w chuj wie gdzie ‘. Jesteś u mnie w domu.
- tego jak śpiewałam to już nie pamiętam a przyznasz że pięknie śpiewam i rymuje. Ale pan glina też chyba przekroczył prawo przywożąc mnie tutaj.
- Moje uszy są innego zdania. Błagałaś mnie o to bym cie nie zawoził do domu. Pomyślałem że masz jakieś kłopoty w domu i boisz się tam wracać. Chciałem żebyś mi to wyjaśniła ale ty usnęłaś na moim ramieniu.
- To był nie przewidywalny zwrot akcji. Nie chciałam bo to było ostatniej miejsce do którego chciałam wrócić, bo po prostu cały dzień siedziałam w domu i w nocy chciałam od niego odpocząć.
Nie miałam zamiaru mu opowiadać o rodzinnej sytuacji. Nie chciałam narobić kłopotu ojcu, bo mimo wszystko nadal go kochałam. Było bo tylko gorzej jakby nasłała na niego policje.
- Na pewno ?
- Tak. Dziękuję za pomoc i przepraszam za bolące uszy. Ja już musze iść do domu, będą się martwić. Do widzenie ulubiony gliną.
- Do widzenia i pewnie się jeszcze nie raz spotykamy.
Ubrałam buty i znikłam za drzwiami. Ma racje z moim życie i szukanie pomocy w alkoholu na pewno się spotkamy , możliwe ze znów w parku bo nie będę miała gdzie się podziać. Wyjęłam telefon i zobaczyłam która godzina. Jeszcze było 3 godziny do spotkania z Maxem. Ale chciałam już iść teraz bo szczerze to nie wiedziałam gdzie mam iść i tylko tam chciałam być. Naprawić do wszystko i już wrócić do tego co było kiedyś. Po godzinie drogi dotarłam do drzwi jego mieszkania. Zamknęłam oczy i nacisnęłam dzwonek. Nie minęła minuta a już ktoś je otworzył.
- Nicol – ucieszył się Max- chyba przyszłaś za wcześniej.
- pomyślałam że pomogę ci posprzątać bo balecie.
- aa, okej. Wejdź !
Przekroczyłam próg domu w którym czułam się jak u siebie. A dzisiaj ? Dzisiaj czułam się tu dziwnie, nie wiem jak mogę to wyrazić ale tego uczucia już nie chce czuć. Krępowałam się przy Maxie , chyba pierwszy raz. Zdjęłam kurtę i buty powiesiłam na wieszaku. I ruszyłam do salonu zbierać butelki . Max podał mi worek i zaczęłam sprzątać. Zapach z pustych butelek sprawił że z chęcią bym się najebała i na trzeźwo nie przeżyła tej rozmowy co mnie czeka. Nagle poczułam dłonie na swoich biodrach , wolny ruchem odwróciłam się i ujrzałam Maxa.
- Nicol zostaw te butelki i usiądź .
- Bałagan sam się nie posprząta.
Wiedziałam że chce porozmawiać a ja nie byłam na to gotowa . Czy w ogóle będę ? nie sądzę ale to nie był dobry moment. Cholernie się bałam.
- Nie ucieknie, posprzątamy później. Musimy pogadać o wczoraj.
- Tak, świetnia była ta impreza.
- Nie mówię o imprezie. Nicol gdy wczoraj chciałem ci powiedzieć że..
- to było bez znaczenie, prawda ?
Przerwałam mu, nawet nie wiem czemu to powiedziałam, chciałam żeby to było prawdą. Max siedział i przez dłuższą chwilę się we mnie wpatrywał.
- tak to prawda.- opowiedział ze smutkiem i spuścił głowę.
- ulżyło mi .
Naprawdę czułam radość, wielką radość. Wszystko jest jak było, i to jest najważniejsze. Lecz Max tylko zmarszczył czoło i nie było widać po nim żadnej radości.
- Dlaczego tak mówisz ?
- Bo jesteśmy przyjaciółmi Max i nigdy nikim więcej nie będziemy.
- Przepraszam, nie chciałem tego zepsuć .
- Nie zepsułeś. Zapomnijmy o tym.
Max smutny wstał i poszedł do kuchni coś do picia. Po dwóch minutach stwierdziłam żebym coś zjadła. Wstałam i ruszyłam do kuchni. Miałam zamiar wystraszyć od tyłu Maxa ale on zawzięcie rozmawiał przez telefon. Schowałam się za drzwi .
- Nie, nie powiedziałem jej, ona nie chce …
O kim on rozmawia i z kim ? Gdy przybliżyłam się by słyszeć głośnie, drzwi o które się opierałam poleciały do przodu wydając z siebie głośny dźwięk.


--------
Kochani wiem że taki sobie, ale zmieniałam go chyba tysiąc razy aż sie wkurzyłam i dodałam .
Mam nadzieje że nie jest zły i dziękuje za wszystkie komentarze dzięki wam mam taki zaciesz i motywacje by pisać lepiej
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Kurwa te światła raziły mnie jeszcze bardziej jakby ktoś mi świecił latarką po oczach. Zakryłam oczy rękami i dalej miałam wyjebane na ten świat.
- Dlaczego panienka tu siedzi sama ? – podszedł jakiś facet.
W ogóle się nie wystraszyłam, miałam wyjebane czy to jakiś zboczeniec czy kolejny miły człowiek. Obojętnie czy mi się coś stanie. Może by wtedy był kres wszystkich problemów. Chcą czy nie chcąc musiałam podnieść głowę ponieważ ktoś mnie tykał w ramie i kazał się obudzić. Podniosłam powoli głowę i ujrzałam mężczyznę był jakoś wieku 25 lat. Był ubrany w mundur z nadrukiem Policja. Kurwa zajebiście jeszcze tylko psów brakowało. Był nawet przystojny ale dla mnie za stary. Chwile się w niego wpatrywałam po czym opuściłam głowę i schowałam pomiędzy kolana. Nie miałam ochoty gadać a szczególnie z glina. On jednak nie odpuszczał.
- Co tu robisz w środku nocy ?- naciskał.
- Rozmyślam nad swoim pięknym życiem.
- akurat w nocy ? jest tu niebezpiecznie, odwiozę cie do domu.
Wyciągnął do mnie rękę. Nie chciałam wracać do domu który już nie był moim domem. Ale on nie musiał o tym wiedzieć.
- Jak widzi pan, nic mi się nie stało więc może pan sobie iść.
- Nie zostawię ci tutaj samej. Wsiadaj do samochodu. Rodzice pewnie się o ciebie martwią.
- nie wsiądę do pana samochodu bo mama zawsze mówiła żebym nie wsiadała z obcym do samochodu.
- Ja jestem policjantem i nic Ci nie zrobie. Chce tylko cie odwieźć do domu.
- Ale ja nie ufam nikomu nawet gliną.
- Dobrze. Więc daj mi numer do twoich rodziców przyjadą po ciebie.
- Nie wiem czy w ogóle ich będzie to obchodziło ale tak na marginesie jest pan bardzo przystojny.
- jesteś pijana ?
- broń boże, jak nigdy nie pije. Nie mam telefonu i nie chce wracać do domu, a pan może być tak miły i sobie z stąd iść bo przeszkodził mi pan w rozmyślaniach.
Glina złapał mnie za ręce i zaprowadził do samochodu. Posadził przednim siedzeniu. Zamknął za mną drzwi i za chwile już siedział na swoim miejscu. Zaczął przeszukiwać moją torebkę. Mogłam się sprzeczać ale jeszcze mi się kręciło w głowie, byłam lekko zakołowana. Wyjął moją legitymacje i gdzieś zadzwonił. Za chwile ruszyliśmy. Objawiałam się najgorszego że do domu.
- A czy ja nie powinnam siedzieć z tyłu ?- spytałam bezmyślnie.
Glina zaczął się tylko śmiać i nic nie powiedział. Był dobry bo mnie nie spisał a inny by to zrobił by tylko zarobić kasę. Tak jak myślałam byłam przed domem i zaraz miałam zobaczyć wściekłą minę ojca. Gdy policjant miał zamiar otwierać drzwi złapałam go za rękę.
- Polubiłam pana a jeśli pan mnie polubił to proszę mnie tam nie zabierać.
Zrobiłam błagalną minę po czym upadłam na ramie gliny i zasnęłam . Po kilku godzinach obudziły mnie promienie słońca. Przetarłam oczy. Czułam straszny ból głowy, nie wiem ile wypiłam ale pamiętałam wszystko. O Kurwa ! Max. Choć w tym momencie miała coś innego na głowie , rozejrzałam się na około i nie przypominałam sobie tego miejsca.Zadzwonił telefon a ja bez zastanowienia odebrałam nie patrzą kto dzwoni.
- Nicol !

a to zdjęcie naszego gliny
  • awatar rozjebana97: przystojny ten policjant :D btw super!
  • awatar Gość: Super rozdział. Zapraszam do siebie u mnie też nowy.
  • awatar Expirion †: Omm. *.* Jakie cudowne. <3 Kocham kocham. :D Czekam na dalsze części :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Zaczęłam się wyrywać ale to nic nie dawało miałam za mało siły. Ciągnął mnie za rękę do schodów.
- Puszczaj ją śmieciu – Odepchnął go Max.
Upadł na kredens i śmiejąc się leżał ten dupek na podłodze. Max wziął mnie na ręce i zaniósł do jego pokoju na górze. Położył mnie na łóżku. Usiadłam po turecku a on naprzeciwko mnie .
- Nic ci nie jest Nicol?
- Nie, już nie. Dziękuje że mnie uratowałeś od tego dupka.
- Dla ciebie wszystko. Jutro pokaże mu jak wytrzeźwieje.
- Daj spokoju jutro nie będzie nic pamiętał. A mi się nic nie stało. Zostawmy to tak jak jest.
- Ale mu się należy..- przerwałam mu.
- Powiedziałeś że zrobisz dla mnie wszystko. Więc proszę odpuść.
- Okej okej ale drugi raz mu nie daruje.
- Nie będzie drugiego razu.
Max mnie przytulił i tak w tuleni siedzieliśmy pięć minut. Kochałam go oczywiście jako przyjaciela. Jest zajebisty, dużo osób myśli że dziewczyna i chłopak nie mogą się przyjaźnić. Gadaj głupoty bo tego nie przeżyli. Ja czasami lepiej dogaduje się z Maxem niż z Mią. Ostatnio w moim życiu jest jej mało. Wyjechała do babci i czasami się odzywa ale strasznie mi jej brakuje. Dopiero od wczoraj jej nie ma a już tęsknie.
Max się ode mnie odsunął i spojrzał w prosto oczy. Jego twarz zbliżała się do mojej. Nasze usta się złączyły. Szybko się odsunęłam. Co on kurwa robi ? Kierowałam się do wyjścia. Jednak Max złapał mnie za rękę.
- Nicol, zaczekaj przepraszam ja…- przerwałam mu.
- dlaczego to zrobiłeś ?
- bo ja cie..
- Nie, Max nie mów tego. Jesteś pijany i sam nie wiesz co mówisz.
- Mówię poważnie Nicol ja zawsze..
- Max nie psuje naszej przyjaźni. Prześpij się i jutro nie będziesz tego pamiętał.

Kłapnęłam drzwiami. Zeszłam na dół i wyszłam na dwór. Szłam do parku na swoją ulubioną ławkę przed jeziorem. Gdy już doszłam usiadłam i skuliłam się z zimna. Coraz więcej łez spływało mi po policzkach. Kurwa co mam teraz zrobić ? Dlaczego on chce to zniszczyć ? Jeśli on mnie kocha a ja go kocham ale inaczej to znaczy że to koniec naszej przyjaźni ? Nie kurwa nie ! Nie mogę stracić najlepszego przyjaciela. Ale nie mogę z nim być. Może jutro o tym zapomni i nie będzie chciał do tego wracać i będzie dobrze i będzie jak dawniej? Dam rade się z tym uporać, będę udawała że nic się nie stało, dam radę choć by kurwa nie wiem co bo tu chodzi o naszą przyjaźń. Jeśli nie ma go, nie będzie mnie.

Czułam straszne zimno choć było lato. Na około było ciemno, całe miasto spało. Tylko ja sama siedziałam i płakałam że mi się wali życie. Nagle poczułam czyjąś dłoń na ramieniu.
- Czy wszystko w porządku ?
Podniosłam głowę i ujrzałam staruszkę. Wyglądała na miłą ale co ona robiła tu o tej porze i to sama.
- Tak dziękuje.
- Dziecko czemu płaczesz ? – ciągle nie odpuszczała.
- Boo.. życie mi się wali.
- Oh kochane dziecko ty jeszcze nie wiesz co to znaczy ból. Dopiero się przekonasz jak będziesz starsza.

Wkurzona wstałam z ławki jak ja nienawidzę jak ktoś mi mówi ze jestem za młoda by wiedzieć co to życie.
- Niech pani skończy swoje kazania. Pani jest jak wszyscy. Uważacie ze my nastolatki nic nie wiemy o życiu i bólu. A nawet nie wiecie jaki my czujemy ból. Jak chcemy waszej pomocy a wy ciągle pierdolicie ale ty jesteś za młoda żebyś czuła prawdziwy ból. Dla was tylko są ważne szkoła praca i wy a nasze uczucia macie w dupie i się dziwicie jak jakieś dziecko popełnia samobójstwo albo się kaleczy, bo nie ma zrozumienia przez własnych rodziców. A później jak to mogło się stać przecież była taka szczęśliwa. Gówno wiecie o nas i nie pierdolcie że jesteśmy za młodzi.
Staruszka stała jak wryta i wielkim oczami się patrzyła na mnie.

Wkurwiła mnie była jak wszyscy. Odwróciłam się i szłam przed siebie. Tylko gdzie ja mogę teraz iść? Wszyscy znajomi na imprezie a nie chce tam wracać bo Max. Mia wyjechała. Ojciec mnie wyrzucił z domu. Wszyscy mówili ze mi pomogą że sa przy mniej więc kurwa gdzie oni są ? Zapłakana usiadłam na ławce w parku. Skuliłam się i zamknęłam oczy. Po chwili poczułam jak rażą mnie jakieś światła.

------
to sie dziś rozpisałam...
kolejny rozdział za 2 dni ;d mam nadzieje że ten sie podoba
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Zostałam wybrana przez miloscnazawsze.pinger.pl
1.Imię?
2.Dlaczego prowadzisz bloga?
3.Co cenisz w ludziach?
4.Kto jest dla Ciebie inspiracją,na lepsze 'jutro'?
5.Ulubiona piosenka?
6.Wiek?
7.Zainteresowania?
8.Czego nie lubisz?
9.Gdyby można było zrobić wszystko bez konsekwencji,co byś zrobił/a?
10.Co byś chciał/a zmienić w swoim życiu?
11.Chciałbym/abym....(dokończ)
12.Data urodzin?


Odpowiedzi.

1. Olka.
2. bo lubie pisać opowiadania.
3. szczerość i uczciwość.
4. nie wiem dużo osób.
5. Zaya- koniec z nami.
6. 18.
7. muzyka i siatkówka.
8. kłamstwa , pająków i tapeciar, plastików.
9. zabiłam bym kilka osób.
10. pecha w miłości.
11. chciałabym zapomnieć o nim i wyjechać tam gdzie mnie nikt nie znajdzie.
12.02.12.1995


a teraz ja nominuje was .

rozjebana97.pinger.pl
angielskaa-larwaa.pinger.pl
fuckingmemories.pinger.pl
ihi3.pinger.pl


a to wasze pytania :
1. Imię ?
2. Dlaczego założyłaś/eś bloga ?
3. Skąd bierzesz inspiracje do pisania ?
4. wiek ?
5. czy chciałabyś/eś coś w sobie zmienić, jeśli tak to co ?
6. Czy masz osobę przy sobie która jest warta wszystkiego ?
7. Czego najbardziej nie lubisz w ludziach ?
8. Czy żyjesz tak jakbyś chciał/a ?
9. co lubisz oglądać w tv ?
10. na kogo koncert chciałabyś/ chciałbyś pojechać ?
11.Jaką gwiazde najbardziej chciałabyś/ chciałbyś spotkać ?



DZisiaj będzie kolejny rozdział ! biore sie za pisanie
 

 
Złapałam Anne za rękę i dołączyliśmy do znajomych. Przez pół drogi ustalaliśmy szczegóły imprezy. Gdy chłopaki wszystko sobie uzgodniły Patrickowi zaczęło się nudzić.
- Anna założysz jakąś krótką kieckę prawda ?- zagadał do Anny.
- Ta żebyś mógł gapić się na mój tyłek.
- Piękno trzeba podziwiać.
- Zaraz będziesz podziwiał mój palec środkowy- wtrąciłam się i odsunęłam Patricka od Anny.
Weszłam pomiędzy nimi. Obiecałam że będzie się trzymał od niej z daleka. Zrobiłam wielki błąd bo przez resztę drogi nie dawał mi spokoju. A to mnie zaczepiał a to ciągle głupoty pierdolił. Z kim ja się zadaje i dlaczego tak bardzo kocham te mordy moje. W końcu z Ann zostałyśmy same.
- Ej Nicol nie gniewaj się ale jednak zostanę w domu.
- Ale jak to ? Jeśli chodzi o Patricka to nie zwracaj na niego uwagi, nawet cie nie dotnie .
- Wiem i nie chodzi o niego. Tylko tata się nie zgodził i tobie też zabronił.
- Co ? Pojebało mu się na starość, na pewno nie będę siedziała w domu ale ty bądź grzeczną córusią , przecież nie możesz ich zawieść .
Wkurwiałam się na ojca i Ann. Od kiedy mój tatuś się nami zajmuje i od kiedy to go obchodzi gdzie idziemy. Może ma prawo mi zabronić ale to jego prawo mnie jebie. Nie zepsuje mi tego wieczoru. A Ann przecież jedna impreza jej nie zaszkodzi , nikt nie powiedział że ma się upić tylko świetnie spędzić czas ale ja jej nie będę zmieniać. W milczeniu doszłyśmy do domu. Zdążyłam zamknąć drzwi a już ojciec mnie wołał. Pięknie kolejna kłótnia na którą nie miałam ochoty. Poszłam do salonu tam gdzie przebywał mój szanowny tata.
- Nicol twoje zachowanie rano było niekarygodne. . Ale chciałem z tobą pozmawiać o tym że nie pójdziesz na żadną imprezę i pouczysz się z siostrą.
- Nie będę się uczyła jakiegoś prawa bo ty tak chcesz. Nie mam zamiaru iść na prawo bo tego pragniesz. Mam zamiar iść na tą impreze i ide się szykować.
- O nie moja kochana, wracaj. Jestem twoim ojcem i masz się mnie słuchać.
- Najpierw zacznij się zachowywać jak ojciec , bo papierek nic nie znaczy. Własny ojciec nie traktuje tak córki.
Łzy stanęły mi w oczach ale nie miałam zamiaru płakać. Pobiegłam na górę. Wzięłam szybko prysznic i wyszykowałam się. Minęło 2 godziny a ja już byłam gotowa. Zeszłam na dół i założyłam buty. Otwierałam drzwi i usłyszałam ojca.
- Jeśli teraz wyjdziesz, możesz już nie wracać.
Nie mogłam uwierzyć że to powiedział. Poczułam straszny ból ale i nienawiść. Zawsze się z nim kłóciłam ale nie sądziłam że będzie zdolny do tego czegoś.
- żegnaj.
Wyszłam i kłapnęłam drzwiami. Zaczęłam płakać jak głupia. Otarłam łzy, poprawiłam makijaż i poszłam do Maxa. Impreza już się zaczynała. Weszłam przywitałam się ze znajomymi i usiadłam na kanapie z ćwiartką wódki. Nie wiem ile już czasu tu siedze ale wódki mi ubywa a ja pomału przestaje czuć ból. Potrzebuje więcej. Wstałam i rzuciłam pustą butelkę w kąt. Zakręciło mi się w głowie i ledwo co szłam. Nogi mi się plątały i czułam jak upadam. Ktoś złapał mnie w ostatniej chwili.
- Nie za dużo wypiłaś, wracaj do domu.- Była to Anna posadziła mnie na kanapie.
- Nie mam domu. Nie mam niczego.
- Masz mnie, i masz domu.
- Ty masz dom, rodziców którzy cie kochają, uwielbiają jesteś dla nich wszystkim. Więc wracaj tam i ucz się tego cholernego prawa zostań taka jak oni. Gratuluje świetnego planu na życie. Więc spierdalaj i odczep się ode mnie.
Anna odeszła z płaczem. Nie wiem czemu tak powiedziałam. Nie chciałam jej zranić ale taka prawda. Nie mam nikogo a nawet jak mam ją to przy niej jestem nikim, więc wole być sama. Udało mi się wstać i szłam do drzwi. Musiałam z stąd iść. Ktoś złapał mnie za rękę.
- ej mała, chodź ze mną na góre.
- Spierdalaj, puszczaj mnie .
Czułam ból który zadawał mi ściskając moją rękę coraz mocniej.



-------
mam nadzieje że sie podoba ;d przepraszam ale kolejny rozdział będzie na początku następnego tygodnia. Mam nadzieje ze będzie mimo wszystko czekać na kolejną część
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
- Nicol stawaj !- krzyczała mama otwierając drzwi.
Wstałam z ledwością z łóżka i udałam się do łazienki. Załatwiłam swoje potrzeby po czym poszłam do pokoju i stałam przed szafą 5 minut i zastanawiałam co się ubiorę. Wygrzebałam krótkie spodenki i bokserkę. Do pokoju weszła Anna.
- chodź na siadanie.
- już idę .
Założyłam buty i zeszłyśmy na dół. Rodzice już siedzieli przy stole. Usiadłam przy ścianie i zaczęłam jeść.
- Jak ty wyglądasz ? – spytał oburzony ojciec. Idź się przebierz , nie będziesz chodziła jak te..
- Jak dziwki ? – przerwałam.
Rzuciłam na stół kanapkę i wybiegłam z domu. Słyszałam darcie żebym wracała ale nie chciałam. Łzy napływały mi do oczu. Dlaczego ja płakałam? Przecież nic się nie stało, tylko własny tata nazwał mnie dziwką. Założyłam słuchawki i puściłam muzykę na fula. Przez całą drogę próbowałam powstrzymać łzy , nie chciałam płakać, już mam dość płakania przez to jak mnie traktują. Do szkoły miałam 20 minut więc szybko doszłam i usiadłam na ławce przy klasie w której miałam mieć zajęcia. Poczułam jak ktoś wyrwał mi słuchawkę.
- Hej lala, czemu nie czekałaś na nas ?- dosiadł się Max a zaraz po nim Mia i Patrick.
- eh, znowu się pokłóciłam z ojcem i musiałam szybciej wyjść.
Mia mnie przytuliła. Tak do dzwonka siedziałyśmy przytulone. Tego właśnie potrzebowałam uczucia że komuś zależy na mnie. Wiem rodzice mnie kochają tak samo jak siostrę ale ja jestem trudna i ciężko nam się dogadać ale oni nie ułatwiają tego wywyższając Anne.
Minęło 10 minut zanim przyszedł nauczyciel. Usiadłam z Mią w ostatniej ławce a przed nami chłopaki. Zaczęliśmy plotkować bo na lekcji nic nie robiliśmy, dopiero zaczynał się rok więc jeszcze było luźno.
- W weekend robimy imprezę musimy oblać nowy rok.- wtrącił się Max
- Okej- powiedziałyśmy równocześnie z Mią.
- a weźmiesz siostrę ?- spytał Patrick.
- spytam się jej czy przyjdzie ale ty trzymaj się od niej z daleka.
Patrick jest zajebistym przyjacielem ale tak to jest dupkiem który chce tylko wykorzystać moją siostrę. Na pewno mu na to nie pozwolę no chyba że Anna by nie miała nic temu przeciwko lecz ona woli trzymać się z dala od niego. Kochałam swoją siostrę więc nie chciałam by ją zranił. Między nami jest dobrze nie jestem na nią zła ani nie winie jej o to jak jest miedzy mną a rodzicami. Mam dość porównywania z nią. Dlatego często mówię że mam jej dość ale nigdy tak nie myślę.
Z rozmyślań wyrwał mnie dzwonek na przerwę , wstałam i ruszyłam do drzwi. Z Mią poszłam do łazienki a potem wyszliśmy całą paczką ze szkoły. Zobaczyłam ze Anna wsiada do autobusu.
- Anna- wydarłam się.
Podbiegłam do niej szybko i ją wyciągnęłam z autobusu.
- dawaj z nami, przejdziemy się.
- chyba wole jechać autobusem, bo z wami jest Patrick.
- obiecuje go trzymać z daleko od ciebie. A teraz chodź.

----------
Mam nadzieje że się podoba
  • awatar Oddycham muzyką Bednarka <3: świetnie się zaczyna dodsje do obserwowanych + zapraszam do siebie ;)
  • awatar Yo Soy Tu Esperanza. ♥: hej ;* fajnie tu. obserwuję. zapraszam do mnie. :) wątpię, żeby chciało Ci się nadrabiać 16 rozdziałów, ale możesz czytać inne posty. :D
  • awatar oh, fuck it. 72: Postaram sie żeby był jutro, jak uda mi sie napisać;d A ja mam nadzieje że cie nie zawiodę :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Hej. Będę pisała opowiadania. Mam na imie Ola i mam nadzieje że sie będzie podobać

Prolog
Zaczynał się kolejny dzień ale ja nie miałam ochoty wstawać . Nie miałam ochoty żyć. Ciągle się zastanawiałam co mnie tu trzyma ? Moja rodzina nie przypomina domu. Czy dom to nie powinno być miejsce gdzie chcesz wracać, czujesz się najlepiej ? Dla mnie jest to ostatnie miejsce gdzie chce być. Rodzicie ciągle się kłócą, tata ciągle wyjeżdża w delegacje pierdolić się z dziwkami a mama udaje że nic nie wie. Skoro chce tak żyć, proszę bardzo tylko czemu muszą nam pierdolić tym życie. Oczywiście moja kochana siostrzyczka jest tak głupia jak mama i nic nie widzi. Po co ma to widzieć? Mam piękne życie, dobre oceny, większa uwagę rodziców i ich miłość. Jest dla nich najważniejsza bo to ich wymarzona córeczka która znajdzie dobrą pracę , szkołę. A ja tylko słyszę narkotyki i alkohol nic mi nie zapewnią, weź się za naukę. Bierz przykład z siostry. Nie będę ich przepraszała za to że nie potrafię dawać inaczej rady, że nie wierze w to życie. Po co mam mieć dobre oceny skoro tyle osób kończy maturę a co robi? Zapierdalają na zmywaku. Nie chce być tacy jak oni, nie chce udawać szczęśliwej. To oni mnie zniszczyli to przez nich nie wierze w życie, miłość jestem chamska, wulgarna. Wpadłam w takie w towarzystwo. Nie będę każdego przepraszała że nie jestem idealna tak ja moja siostra.

Bohaterowie.

Nicol Tomson
Zagubiona nastolatka. Przyjaciele są jej prawdziwą rodziną.


Anna Tomson
Poukładana siostra Nicol.



Mia
Najlepsza przyjaciółka Nicol.


Max.
Przyjaciel Nicol. Jest w niej zakochany.

Patrick
Przyjaciel Nicoli .Ma ochote na idealna Anne.


Pierwszy rozdział dodam wieczorem
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›